ESEJ RECENZYJNY: LIBERALNA EDUKACJA I PRZYWÓDZTWO OBYWATELSKIE

ZAP COVER

Paul O. Carrese

(Vermont i Pembroke ‘89)

David McAvoy, Zbigniew Pełczyński: A Life Remembered, przedmowa: Walter Isaacson (Guildford, Wielka Brytania: Grosvenor House Publishing, 2012).

Walter Isaacson (Louisiana i Pembroke ‘74) wie co nieco o pisaniu biografii światowej sławy polityków, naukowców i wynalazców, stąd też miłą niespodzianką jest lektura jego przedmowy do „niesamowitego życia” nieco mniej słynnej postaci – oksfordzkiego profesora, będącego czołowym badaczem niemieckiego filozofa Hegla, a przy tym polskim, co więcej, europejskim patriotą oraz przykładem niezbędnego ogniwa między liberalną edukacją a przywództwem obywatelskim. W swojej ekscytującej przedmowie do jego biografii, posiadającej też cechy pamiętnika, o swoim byłym opiekunie naukowym na Uniwersytecie Oksfordzkim Isaacson pisze, że w życiu Zbigniewa Pełczyńskiego „odbija się większość tego wszystkiego, co jest inspirujące w dwudziestym stuleciu: upadek faszyzmu i sowieckiego komunizmu oraz rozprzestrzenianie się wiedzy i wolności ludzkiej”. Nie wspomniał wprawdzie, że większość profesorów z reguły nie wyraża zgody na pisanie swoich biografii czy też publikację wspomnień, podkreślił jednak, że życiowy dorobek tego „łagodnego nauczyciela, skromnego badacza [oraz] wspaniałomyślnego mentora” jest wielką lekcją dla każdego wolnego i rozumnego człowieka. Dlatego właśnie wraca wspomnieniami do swoich ulubionych zajęć z filozofii politycznej, prowadzonych przez profesora Pełczyńskiego kilka dekad wcześniej: „Od Arystotelesa i Platona uczymy się, jak ważne jest rozmyślanie nad szczęśliwym życiem oraz dążenie do niego. Jednym z najlepszych sposobów zrozumienia tej koncepcji w dzisiejszym świecie jest właśnie przestudiowanie i podziw nad życiem” tego nauczyciela i badacza, który zainspirował młodego Isaacsona swoją „ideą przekształcania myśli w czyn”. Amerykańscy Oksfordczycy powinni szczególnie gorliwie podjąć to wyzwanie Isaacsona – do refleksji, poznania i podziwu. Mimo że studenci i wykładowcy z ciepłą nostalgią – której doświadczam również ja – studiują życie tego wielkiego mentora i obywatelskiego lidera, to przyszłość nie maluje się w tak pięknych barwach. W XXI wieku, będącym już drugim stuleciem istnienia Rhodes Scholarship, uczelniom wyższym w Ameryce i Wielkiej Brytanii coraz trudniej jest wydać na świat tak oddanych nauczycieli oraz kreatywnych studentów w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych. To wymagające znacznych środków selektywne działanie jest niezbędne do szerokiej i liberalnej edukacji, która z kolei stanowi zarówno ideał cywilizacyjny, jak i kluczowe przygotowanie do przemyślanej pracy w środowisku akademickim i – bardziej ogólnie – w wolnych społeczeństwach. Tymczasem rośnie presja, aby kłaść nacisk na ekonomię skali, otwarty dostęp, „wymierne efekty” i postęp technologiczny – jako cele same w sobie, szczególnie poprzez programy online i szkolenia zawodowe. Oksford, podobnie jak inne ośrodki, był w stanie przetrwać wojny, katastrofy ekonomiczne i różnorakie kryzysy w minionym tysiącleciu, ale czy rzeczywiście wyższe i liberalne kształcenie przetrwa MOOC (masowe otwarte kursy online) oraz ciasny pragmatyzm?

Pełczyński przekuwał myśl w czyn głównie poprzez swoją długą i imponującą karierę na świetnym uniwersytecie, wyznającym zasady edukacji liberalnej, ucząc i pisząc o polityce w tolerancyjny i otwarty sposób od lat 50. do lat 90. Wśród jego studentów było wielu stypendystów Rhodesa, z których jeden został później prezydentem USA (Clinton: Arkansas i University ’68), inny amerykańskim senatorem (Sarbanes: Maryland/DC i Balliol ’54), a jeszcze inni uznanymi urzędnikami w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych oraz innych krajach. (Wśród fotografii zamieszczonych w niniejszym numerze znajduje się zdjęcie Pełczyńskiego odwiedzającego swojego byłego studenta w Gabinecie Owalnym Białego Domu). Jednym z podopiecznych profesora w gronie badaczy Hegla oraz przedstawicieli innych obszarów nauki był wykładający na Harvardzie Michael Sandel (Massachusetts i Balliol ’75). Isaacson nie jest jedynym wybitnym publicystą i pisarzem, którego uczył ten brytyjsko-polski profesor. Pełczyński był także przyjacielem sławnych oksfordzkich profesorów od Isaiaha Berlina i Leszka Kołakowskiego począwszy, a na J.R.R. Tolkienie skończywszy, zaś patronem jego projektów obywatelskich w Polsce i Europie Środkowej był miliarder George Soros. W 1992 roku królowa odznaczyła go Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi na rzecz współpracy angielsko-polskiej. W roku 1952 został obywatelem Wielkiej Brytanii, a kilka dekad później cieszył się już szacunkiem w obydwu krajach. Jak powiedział w 2005 roku ambasador Polski w Wielkiej Brytanii z okazji jego 80. urodzin: „Zbigniew Pełczyński jest w stu procentach Brytyjczykiem i w stu procentach Polakiem”.

W tym miejscu mogę wypowiedzieć się w imieniu mniej znanych studentów Pełczyńskiego: że nawet kiedy lista jego wybitnych studentów, podopiecznych i miłośników rosła, a on sam był coraz bardziej zajęty podejmowaniem wysiłków zmierzających do przywrócenia społeczeństwa obywatelskiego w liberalnej edukacji za żelazną kurtyną, zwłaszcza w Polsce, to w dalszym ciągu poświęcał czas i energię wielu studentom wysyłanym do Kolegium Pembroke oraz katedry polityki. Znam też kilku raczej mało znanych badaczy filozofii politycznej Hegla z całego świata, którzy szukali u Pełczyńskiego wsparcia i rady, a otrzymywali od niego wspaniałomyślne doradztwo. Czytelnicy American Oxonian mogliby z łatwością wymienić wielu wielkich profesorów Oksfordu oraz innych ośrodków akademickich, którzy zasługiwaliby na wspomnienie i wdzięczność, jednak David McAvoy słusznie dostrzegł niezwykłość życia i kariery Pełczyńskiego, stanowiących owoc wyjątkowego czasu w życiu Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jego biografia dostarcza lekcji i pytań, które zwolennicy liberalnej edukacji powinni przemyśleć w tym niechętnym dla tej tradycji czasie.

McAvoy studiował pod okiem Pełczyńskiego w stosunkowo wczesnym okresie jego kariery, a prawie pięćdziesiąt lat później, w roku 2009, zdarzyło im się spotkać na zjeździe w Oksfordzie. Pełczyński był już na emeryturze i McAvoy zasugerował mu, że powinien spisać swoje wspomnienia. Emerytowany profesor powiedział, że jest zbyt zajęty – co było szczerą prawdą. Już na emeryturze, w latach 90., założył w Warszawie Szkołę Liderów, która powstała w celu umocnienia społeczeństwa obywatelskiego w Polsce oraz szerzej – w Europie Środkowej, w okresie przechodzenia od systemu totalitarnego do liberalnego. Zawsze pomysłowy nauczyciel zasugerował jednak, by jego student sam napisał pamiętnik za niego. McAvoy zgodził się – za co należą mu się wyrazy uznania – i tak powstała książka A Life Remembered, stanowiąca połączenie pamiętnika i biografii. McAvoy przeprowadzał ze swoim nauczycielem obszerne wywiady, zbierał też inne opinie i informacje, aby lepiej zrozumieć drogę, jaką przebył Pełczyński od nazistowskiego jeńca wojennego do znanego na całym świecie uczonego i obywatelskiego lidera. Poznajemy młodego polskiego działacza ruchu oporu, którego prawie zabili naziści w Powstaniu Warszawskim, a który później został uwolniony z obozu jenieckiego przez brytyjską armię i ukończył studia licencjackie, magisterskie i doktoranckie w Wielkiej Brytanii. Jego wytrwałość, odwaga oraz umiejętność opanowania języka angielskiego i niemieckiego w obcym systemie uniwersyteckim są wystarczająco imponujące. (Każdemu, kto kiedykolwiek studiował Hegla, należą się oczywiście dodatkowe punkty za wytrwałość). Uczony emigrant w końcu zostaje filarem katedry polityki w Oksfordzie, najpierw łącząc stanowiska badacza i wykładowcy od Kolegium Nuffield do Trinity, od Balliol do Merton, a następnie otrzymując stałą posadę profesora w Kolegium Pembroke. Jego studium na temat obywatelskich i liberalno-wspólnotowych wymiarów filozofii politycznej Hegla zdobyło międzynarodowe uznanie, dzięki ocaleniu Hegla od skutków potępienia go przez Karla Poppera jako wroga otwartego czy też liberalnego społeczeństwa i prekursora autorytaryzmu.

Co więcej, zarówno przed, jak i po zakończeniu oksfordzkiej kariery, Pełczyński podejmował bardzo wiele inicjatyw, mających na celu uczenie ludzi z Europy Środkowej ideałów autonomicznych rządów, liberalnej nauki i obywatelskiego obowiązku. Na własną rękę stworzył w 1982 roku program Oxford Colleges Hospitality Scheme, umożliwiający sprowadzanie polskich uczonych na krótkie pobyty do Oksfordu, przekonując wszystkie kolegia, aby zapewniały im zakwaterowanie, posiłki, kontakty z badaczami oraz dostęp do bibliotek. W latach 1982–1995 setki Polaków korzystały z krótko- i długoterminowych pobytów. Pełczyński przekonał George’a Sorosa do sfinansowania rozszerzenia wspomnianego programu na – można by rzec – pomniejszy, lecz w dalszym ciągu nadający się do tego celu uniwersytet na północ od Londynu [Cambridge] – również celem zapraszania naukowców ze Związku Radzieckiego, Węgier, Czechosłowacji i innych państw środkowoeuropejskich. McAvoy przytacza świadectwa ludzi, których kariery naukowe i życie obywatelskie uległy przemianom dzięki tym wizytom na uniwersytetach w Oksfordzie i Cambridge. Podczas jednego z wykładów w 1982 roku Pełczyński przewidział postkomunistyczną przyszłość Polski. Ilu uczonych i liderów politycznych we wczesnych latach 80. w Polsce i poza nią mogło mieć podobną wizję społeczeństw za żelazną kurtyną? Podobnie jak mało jeszcze wówczas znany polski kardynał, który w 1978 roku niespodziewanie został wybrany na Stolicę Piotrową, Pełczyński ośmielił się żywić nadzieję i planować przywrócenie wolności i godności ludzkiej. Obaj byli świadomi, że kontrrewolucja mogła wprawdzie rozwinąć się samoistnie, lecz będzie wymagała dalszych wzmożonych wysiłków zarówno w kraju, jak i za granicą, aby odnieść sukces.

Powinniśmy spojrzeć na osobiste, naukowe i obywatelskie osiągnięcia tego wielkiego europejskiego humanisty właśnie przez pryzmat refleksji McAvoya i Isaacsona i zastanowić się, czy szkolnictwo wyższe w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych będzie kontynuować tradycję liberalnej i liberalizującej edukacji, tak cenionej i propagowanej przez Pełczyńskiego. Samemu zainteresowanemu udało się zrozumieć ważny związek między intensywnym kształceniem studentów – zwłaszcza poprzez kursy skłaniające do myślenia w sposób otwarty i szeroki – a fundamentami obywatelskiego i politycznego przywództwa w wolnych społeczeństwach. W swojej dedykacji do książki Pełczyński zauważa, że Uniwersytet Oksfordzki jest sam w sobie zarówno instytucją „rozwoju intelektualnego”, jak i „akademią liderów”. Dbałość o życie umysłowe oraz o instytucje wspierające bardziej profesorów o szerokich horyzontach i otwartym umyśle, takich właśnie jak Pełczyński, aniżeli tych nastawionych wyłącznie na zdobywanie zawodu, to dla altruistycznych liderów oraz mężów stanu zajmujących się polityką niezbędne podstawy pośród złożoności i wyzwań technologicznych stojących przed wolnymi społeczeństwami XXI wieku, choć przez większość poprzedniego stulecia szkolnictwo wyższe skłaniało się raczej ku kształceniu zawodowemu, pragmatyzmowi i technicyzmowi. „Syreni śpiew” dający się słyszeć w ostatnim czasie kusi, aby uznawać za bardziej wartościowe te studia, które cechuje natychmiastowa użyteczność, technologiczny czar i krótkowzroczna polityka, aniżeli szersze i głębsze kursy z dziedziny humanistyki, nauk społecznych i nauk przyrodniczych. W oparciu o swoje dwudziestoletnie doświadczenie jako wykładowcy na akademii wojskowej, mogę powiedzieć, iż pożytek z takiego utylitarnego sposobu myślenia jest bardzo ograniczony. Można tu podać jeden, aczkolwiek dość istotny, przykład, a mianowicie, od czasu wojny w Wietnamie Stany Zjednoczone nie umiały sobie poradzić z konfliktami, bynajmniej nie z powodu braków w technologii, w systemach komunikacyjnych czy w umiejętnościach taktycznych w walce i dowodzeniu. Nie radziliśmy sobie z nimi, ponieważ zarówno cywilni, jak i wojskowi liderzy nie byli w stanie myśleć adaptacyjnie, twórczo i poważnie o stosunkach międzynarodowych oraz o wymiarze politycznym konfliktów zbrojnych, a także o ogromnej złożoności kultur i ludzkiej natury. Ten problem dotyka każdej dziedziny amerykańskiego życia ekonomicznego, politycznego i społecznego, w którym jesteśmy pochłonięci przez myślenie taktyczne i krótkoterminowe. Sądziliśmy, że takie podejście jest bardziej efektywne i bardziej naukowe aniżeli głębsze i ogólniejsze inwestowanie w formację intelektualną oraz kształtowanie charakteru moralnego. Tak mocno wierzymy w nowe dziedziny nauki, że ignorujemy rosnącą liczbę dowodów na ich porażkę. Liberalna edukacja w kolegiach czy na uniwersytetach, gdzie studiuje się przedmioty, którymi zajmował się Pełczyński, to znaczy myśl społeczną i polityczną w tradycji zachodniej i poza nią, łącząc najistotniejsze pytania stojące przed ludzkością i podstawy funkcjonowania polityki – to jedna z tych długoterminowych inwestycji. Amerykańscy absolwenci Oksfordu powinni zatroszczyć się o zachowanie tego szerszego spojrzenia zarówno w amerykańskim szkolnictwie wyższym, jak i na samym Oksfordzie.

To zaniepokojenie z powodu stałego obniżania się we współczesnym, technologicznym świecie wyższej niegdyś edukacji sięga co najmniej brytyjskiego matematyka i filozofa Alfreda Northa Whiteheada i jego Celów edukacji (1929). Bardziej współczesne głosy w amerykańskim środowisku akademickim z prawej i lewej strony – od Allana Blooma i Marthy Nussbaum do Anthony’ego Kronmana, a ostatnio także Andrew Delbanco – podjęły od nowa te argumenty, kierując je przeciwko powierzchowności, wąskiemu kształceniu zawodowemu i nowomodnemu stylowi braku liderów. Życie Pełczyńskiego pokazuje nam również, że oświecone i wysoko wykształcone społeczeństwa mogą w bardzo krótkim czasie zamienić się w barbarzyńskie. Cecil Rhodes był na tyle przenikliwy, że ostatnią swoją inwestycją uczynił model rezydencyjnej liberalnej edukacji, która służyłaby zarówno wyższemu kształceniu, jak i przygotowywaniu obywatelskich liderów do zajmowania się sprawami lokalnymi i światowymi. Ktokolwiek pracował w komisji kwalifikacyjnej stypendium Rhodesa, wie, jak trudno jest znaleźć u kandydatów takie cechy i przymioty, na których mu najbardziej zależało, a mianowicie, nie tylko „literackie i szkolne osiągnięcia”, ale także odwagę, oddanie obowiązkom, troskę o słabych, koleżeństwo, moralną siłę charakteru, instynkt przywódcy i poświęcenie dla obowiązku publicznego. W drugim wieku swego istnienia stypendium Rhodesa staje przed kolejnym wyzwaniem, jakim jest mniejsza skłonność szkolnictwa wyższego w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych do popierania takich programów studiów, które nie przekładają się na natychmiastowe efekty, za to dają nam nadzieję na zrozumienie znaczenia wszystkich wyżej wymienionych cech, a co za tym idzie, wyższych celów stypendium i sposobu dostosowania go do zmieniającego się świata. Jeżeli chodzi o to, co mogą zrobić w tej dziedzinie dyrektor i sekretarze krajowi – nie wspominając już o amerykańskich Oksfordczykach czy innych zwolennikach liberalnej edukacji i cnót obywatelskich na tradycyjny wzór oksfordzki – wielkim błędem byłoby nie pójść za przykładem Zbyszka Pełczyńskiego, by studiować, dyskutować i pisać o wielkich zagadnieniach; by zachęcać innych do robienia tego samego i w końcu prowadzić innych w ich praktycznych krokach zmierzających do rehabilitacji zagrożonych czy też tłumionych ideałów cywilizacyjnych.

Ponieważ Pełczyński był moim nauczycielem, a jego życie ucieleśnia ideał cywilizacyjny łączący w sobie humanistyczną naukę i kształcenie osobiste, powinienem zakończyć to bardziej osobistymi słowami uznania. Miałem okazję odwiedzić Zbyszka i jego żonę Denise kilka lat temu, nie widząc się z nimi od ponad dwóch dekad od powrotu z Oksfordu we wczesnych latach 90. Wróciłem do starego wiejskiego domu w wiosce Barton-on-the-Heath pośród wzgórz Cotswold (wzmiankowanej przez Szekspira w Poskromieniu złośnicy), do którego to domu, podobnie jak wielu studentów Zbyszka, byłem zapraszany, będąc studentem Oksfordu. Moja żona i ja naprawdę ciepło wspominamy wizytę w Barton jako nowożeńcy. Wtedy to poznaliśmy zdumiewające szczegóły dotyczące walki Zbyszka w polskim ruchu oporu i jego otarcia się o śmierć – opowiedział nam o tym emerytowany brytyjski pułkownik mieszkający w wiosce. Po tamtym czasie Susan i ja zaczęliśmy pracować na uczelni. Pełczyńscy dali nam przykład stałej dbałości i powrotu do tradycji, które wydawały się zagrożone lub nie na swoim miejscu pośród chaotycznych zmian, jakie dokonały się w XX wieku – oddane sobie małżeństwo, wspaniałe dzieci, odrestaurowany wiejski domek i ofiarna praca na rzecz średniowiecznej uczelni i intensywnego kształcenia młodego pokolenia uczniów i liderów. Zobaczyliśmy, jak odwdzięczają się za ludzką życzliwość, która im pomogła jako imigrantom w przetrwaniu traum lat 30. i 40. – odpłacając to w swojej rodzinie, wiosce, uczelni i dalej, w Wielkiej Brytanii i w Europie. Jako opiekun naukowy i profesjonalny mentor, Zbyszek pozostaje dla mnie wzorcowym teoretykiem politycznym oraz pedagogiem, tym bardziej wyjątkowym w czasach, kiedy środowisko akademickie ogólnie, a teoria polityczna szczególnie są podzielone na rywalizujące ze sobą szkoły i kasty. Jego listy lektur, rekomendowane wykłady, a także rozmowy prowadzone z nim były o wiele bardziej umiarkowane poglądowo i otwarte niż w przypadku jakichkolwiek innych znanych profesorów, których spotkałem w różnych krajach. Oksford sprawił, że ten sokratejski duch pozostał w dolinie Tamizy, kiedy naturalna potęga Wielkiej Brytanii malała, ale mimo to nadal pozostawała ona ostoją i schronieniem dla szkolnictwa wyższego. Jeżeli Oksford i inne ważne miejsca kształcenia mogą w dalszym ciągu rodzić i podtrzymywać takie duchy, to jest to bardzo doniosłe osiągnięcie, które będzie owocować przez dziesięciolecia. Jesteśmy winni wdzięczność Davidowi McAvoyowi za to, że pozwolił nam poznać, lub też przypomnieć sobie, właśnie te lekcje, poprzez przybliżenie nam życia Pełczyńskiego.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s