Alfabet ZAPa

A

B

Banister, Roger– neurolog, pierwszy człowiek, który przebiegł milę w mniej niż cztery minuty, rektor Pembroke College (1985-1993). Był szczególnie zainteresowany moją działalnością we wschodniej Europie. Zawsze gratulował mi, gdy coś osiągnąłem, w przeciwieństwie do wielu moich kolegów w koledżu, którzy uważali, że jako oksfordzki don powinienem zajmować się tylko Oksfordem, a nie krajami zagranicznymi. Wytypowaliśmy go jako kandydata na rektora zaglądając do encyklopedii sławnych ludzi. Na „A” nic nie znaleźliśmy, natomiast na „B” od razu zauważyliśmy Rogera. Ustaliliśmy, że to nasz kandydat.

Bór-Komorowski, Tadeusz– generał Armii Krajowej (1943-1946), jeden z dowódców Powstania Warszawskiego.

Poznałem go w Londynie na obchodach 25-lecia powstania pułku Baszta, w którym służyłem podczas Powstania. Był gościem honorowym na imprezie. Spotkanie ograniczyło się do uściśnięcia sobie dłoni. 

Borusewicz, Bogdan– działacz Solidarności w Gdańsku, marszałek Senatu (2005-2015). Zasiadaliśmy razem w radzie Fundacji Batorego i zainteresowałem go rozszerzeniem programu kształcenia młodych działaczy polonijnych ze wschodniej Europy na cały świat. Moim zdaniem senat z tak zwanego Funduszu Polonijnego marnował pieniądze na starą emigrację na Wschodzie, natomiast na Zachodzie było wielu chętnych ludzi do pracy dla Polski. Zgodził się i dzięki rządowym środkom zorganizowałem program kształcenia liderów. 

Spotykał się z jego uczestnikami na kolejnych szkoleniach i zawsze wyrażał wielkie zadowolenie z ich osiągnięć. Program później został przejęty i rozszerzony przez Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego.

Jedna z uczestniczek, Polka z północnego Kaukazu, przysłała mi kartkę z wiadomością „Chcę panu serdecznie podziękować, ten program zmienił moje życie”.

Brzeziński, Zbigniew– politolog, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego w czasie prezydentury Jimmy’ego Cartera (1977–1981). 

Poznaliśmy się przypadkowo w Warszawie na początku rządów Gomułki, a potem spotykaliśmy się kilkakrotnie w Waszyngtonie. Rozmawialiśmy głównie o sytuacji politycznej w Polsce. Mieliśmy na ogół bliskie poglądy. Jego syn Marek był moim doktorantem na Oksfordzie i obronił świetny doktorat na temat początku konstytucjonalizmu w Polsce w trakcie komunizmu

C

Cimoszewicz, Włodzimierz– polski polityk lewicowy, premier RP (1996-1997). Poznaliśmy się kiedy byliśmy członkami Komisji Konstytucyjnej prof. Geremka. Naszym głównym tematem rozmów był jego pobyt w Stanach Zjednoczonych w ramach stypendium Fulbrighta. Zjedliśmy razem kolację w Londynie, gdy był na oficjalnej wizycie jako Minister Sprawiedliwości. Wyświadczył Szkole Liderów wielką przysługę, spotykając się z delegacją American Young Political Leaders, z którą Szkoła Liderów miała wymianę. Gdy jako poseł z Białegostoku gościł delegację skandynawskich socjalistów, zaprosił mnie, żebym wziął udział w polowaniu na dziki, które było główną atrakcją. Jako wegetarianin odrzucający ubój i jedzenie zwierząt, musiałem odmówić.

Clinton, Bill– prezydent Stanów Zjednoczonych (1993–2001). Stypendysta fundacji Rhodesa. W czasie jego pobytu w Oksfordzie byłem przez pewien czas jego opiekunem naukowym. Później spotykałem się z nim kilkakrotnie w Warszawie i Waszyngtonie podczas jego prezydentury. W wywiadzie dziennikarskim wyraził się bardzo pochlebnie o mnie jako tutorze i zakończył wypowiedź frazą (nie jestem pewien czy dokładnie) „I enjoyed his teaching and really loved the guy”. Pamiętam go jako bardzo sympatycznego, otwartego człowieka. Clinton przyjął mnie, żonę i syna w Białym Domu. Spotykaliśmy się również regularnie kiedy odwiedzał Oksford. Ostatni raz spotkaliśmy się w hotelu Sobieskiego, gdy miał wysokopłatny wykład na temat globalizacji. Potem zaprosił mnie do swojego pokoju, gdzie wspominał stare, dobre, oksfordzkie czasy. Powiedział, że cenił tutoriale ze mną, ponieważ starałem się mówić o komunizmie obiektywnie i pochodziłem z Europy Wschodniej, a zatem znałem jej problemy lepiej niż Brytyjczycy czy Amerykanie. 

Clinton, Hillary– Sekretarz Stanu w czasie prezydentury Baracka Obamy (2009-2013), kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Widzieliśmy się kilka razy, jedno długie spotkanie szczególnie zapadło mi w pamięć podczas oficjalnej wizyty państwa Clintonów w Polsce, gdzie siedzieliśmy naprzeciw siebie przy stole VIPów. Rozmawialiśmy głównie o moich doświadczeniach wojennych. Szczególnie interesowała ją Armia Krajowa i Powstanie Warszawskie. Hillary potem zaprosiła mnie do Białego Domu. Moim zdaniem była świetną kandydatką na prezydenturę ze względu na ostrość umysłu i stanowczość. Niestety, wydaje mi się, że w przeciwieństwie do męża nie potrafiła zawierać ciepłych i osobistych relacji.

Gdy Clintonowie odlatywali do Stanów Zjednoczonych, uczestnicy spotkania uformowali długą kolejkę, żegnając się z prezydencką parą. Gdy podszedłem, Hillary wyrzuciła ręce do góry z zadowolenia i pocałowała mnie w policzek.

Czyrek, Józef– minister spraw zagranicznych PRL (1980-1982), Członek Biura Politycznego PZPR (1981-1989). Przyleciał do Anglii w celach służbowych i przy okazji chciał pokłonić się Szekspirowi. Na sugestię ambasadora Starewicza w drodze do Stratford-on-Avon zatrzymał się w moim koledżu na długą rozmowę i dobrą cherry. Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy w Warszawie w biurze Komitetu Centralnego. Najciekawsze było nasze ostatnie spotkanie pod koniec lat 80., gdzie Czyrek opowiadał mi o gotowości PZPR na kompromis z Solidarnością. Wydawało mi się, że traktował mnie jako pośrednika w kontaktach z opozycją. Okazało się, że to była nieoficjalna zapowiedź rozmów przy Okrągłym Stole, które były kluczowe dla historii Polski. 

D

Księżna Diana– rozwiedziona żona następcy brytyjskiego tronu księcia Karola. Poznałem ją podczas koncertu Krzysztofa Pendereckiego w Londynie, któremu patronowała. Byłem uderzony jej pięknością i sposobem intensywnego spoglądania na rozmówców. Bardzo głęboko przeżywałem jej tragiczną śmierć w paryskim tunelu w 1997 r.

E

Elżbieta II– królowa Zjednoczonego Królestwa (od 1953). Poznałem ją podczas nadania odznaczenia Oficera Orderu Imperium Brytyjskiego (OBE). W ciągu dwuminutowej rozmowy życzyła mi powodzenia w budowie demokracji w Polsce, dodając z uśmiechem, że „to chyba będzie trudne”. Dowiedziałem się później, że odznaczenie wyszło z inicjatywy British Foreign Office, który był pod wielkim wrażeniem tego, jak wielu polskich studentów i naukowców odwiedziło Oksford dzięki mojej pomocy.

F

G

Geremek, Bronisław– doradca Wałęsy, Minister Spraw Zagranicznych RP (1997-2000), specjalista od historii średniowiecza we Francji. Zapoznał mnie z nim Tadeusz Mazowiecki. Mianował mnie swoim doradcą w kwestii pisania nowej konstytucji w Polsce po 1989. Wyrażał się bardzo pochlebnie o moim zaangażowaniu w życie publiczne w Polsce. Uważałem go za wspaniałego człowieka ze względu na jego rozsądek polityczny i patriotyzm. Był z pochodzenia Żydem, jego ojciec był rabinem.

Gomułka, Władysław– I sekretarz KC PZPR (1956-1970) wybrany pomimo oporów ZSRR. Przez jego nominację powstało napięcie na linii polsko-sowieckiej, które starały się załagodzić Chiny, wysyłając dużą delegację z premierem Zhou Enlai na czele. Byłem na spotkaniu z Chińczykami w hotelu Bristol jako tłumacz dziennikarza brytyjskiej gazety. Tam spotkałem Gomułkę. W części wstępnej, gdzie serwowano wódkę i kanapki z łososiem, zauważyłem grupkę około pięciu dziennikarzy otaczającego Gomułkę. Dołączyłem do nich i przysłuchiwałem się rozmowom. Gomułka stanowczo mówił „ciągle atakujecie aparat partyjny w swoich gazetach, ale kto według was może rządzić Polską? Komitety Rewolucyjne?” Swoje oficjalne wystąpienie premier Zhou Enlai zakończył toastem na rzecz obozu socjalistycznego ze Związkiem Radzieckim na czele. Gomułka zakończył swoje wystąpienie toastem na rzecz partii Chińskiej, Jugosłowiańskiej, Polskiej itd. Według niego nikt nie miał pierwszeństwa w obozie socjalistycznym. Polacy żartowali, że są najweselszym barakiem w obozie.

Gowin, Jarosław– polski polityk, założyciel i prezes partii Porozumienie (od 2017). Zwrócił się do mnie jako student z prośbą o pomoc ze stypendium na Cambridge, które miało mu pomóc w ukończeniu doktoratu. Później mieliśmy dużo kontaktu, gdy Gowin pracował w katolickim wydawnictwie „Znak”, a jeszcze więcej, gdy projektował kolegium Tischnera w Krakowie i prosił mnie o różne informacje co do jego programu. Niestety nie udało mi się go przekonać, że akcent na kształcenie liderów w kolegium może odróżnić tę uczelnię od UJ i przyciągnąć ciekawych kandydatów. Nasze ostatnie spotkanie było w moim hotelu w Warszawie, wkrótce po mojej utracie wzroku, gdy Gowin złożył mi wizytę jako wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego i opowiedział o swoich planach reform uniwersyteckich.

H

Heath, Edward– lider partii konserwatywnej, premier Wielkiej Brytanii (1970-1974). Poznaliśmy się na koncercie w Balliol College. Był zaciekawiony moją przeszłością i Powstaniem Warszawskim. Zainteresował się bardzo tym, że jego koledż ma polskiego wykładowcę i zaprosił mnie, aby go odwiedzić, gdy był szefem jednostki pilnującej dyscypliny partyjnej. Niedługo potem został wybrany szefem partii i nie miałem już odwagi skorzystać z zaproszenia. Ceniłem go jako polityka, szczególnie za podpisanie aktu akcesji Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Jeden z moich kolegów w Oksfordzie był później jego sekretarzem i zaprosił mnie i moją żonę Denise na zwiedzanie całej rezydencji na 10 Downing St. Trafiliśmy na remont i moja żona spędziła godzinę na rozmowach z ekipą remontującą na temat tego, jakich środków czystości używają.

Heseltine, Michael– brytyjski polityk konserwatywny, znany ze sporu z premier Thatcher w sprawie stosunków z UE. Był absolwentem Pembroke College, gdzie go czasem widywałem, a raz odbyliśmy bardzo długą rozmowę w Ambasadzie Brytyjskiej w Polsce. W środku lata dostałem telefon od ambasady, że Heseltine wraca z Czechosłowacji i nie ma kogo zaprosić na kolację. Oczywiście skorzystałem z okazji. Podczas posiłku rozmawialiśmy o sosnach w Czechosłowacji, które pojechał zakupić, żeby uzupełnić swój ogród botaniczny w Burberry.

Howe, Geoffrey– minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii (1983-1989), przyczynił się do upadku Margaret Thatcher swoją krytyką jej antyeuropejskiego stanowiska. Razem z Georgem Sorosem spotkaliśmy się z nim w Foreign Office, aby przekonać go do finansowania programu wizyt rosyjskich doktorantów w Oksfordzie. Później spotkałem go przed swoim domem na wsi na spacerze z córką i wnuczką. Howe miał domek letniskowy w wiosce obok. Przedstawił mnie swojej córce jako „prawa ręka Sorosa”.

I

J

Jaruzelski, Wojciech– generał Ludowego Wojska Polskiego, I sekretarz KC PZPR (1981-1989), prezydent RP (1989-1990). Spotkałem go krótko na międzynarodowej konferencji w Warszawie, którą Jaruzelski objął patronatem jako prezydent. Za moim pośrednictwem Soros spotkał się z Jaruzelskim po powstaniu Fundacji Batorego w Warszawie. W czasie krótkiej rozmowy pochwalił George Sorosa jako bardzo mądrego człowieka. Byłem zaproszony przez Sorosa do udziału w spotkaniu, ale niestety zajęcia akademickie nie pozwoliły mi jechać do Warszawy. Soros opisuje pokrótce spotkanie z Jaruzelskim w swoim zbiorze artykułów Opening The Soviet System (1990) i poleca Jaruzelskiemu rozmowę z Geremkiem. Jaruzelski był mocno uprzedzony do działaczy Solidarności żydowskiego pochodzenia, nazywając tę część opozycji „kosmopolityczną” i niegodną zaufania. Elita PRL wierzyła, że Michnikowi i jego otoczeniu zależało tylko na skompromitowaniu komunistów.

K

Kaczyński, Jarosław– prezes PiS (od 2003), premier (2006-2007) i wicepremier RP (od 2020). Jarosław pewnego razu udzielał prelekcji w Szkole Liderów na temat zerwania swoich stosunków z prezydentem Wałęsą. Po części oficjalnej Kaczyński poszedł na piwo z młodzieżą ze Szkoły Liderów. Przysłuchując się dyskusji, zauważyłem, że Jarosław jest pełen poczucia krzywdy i skarżył się, że jego polityczne otoczenie w latach 90. zdradziło go. Rozmowa trwała do nocy i przygnębiła mnie ze względu na brak strategicznej wizji Kaczyńskiego i jego emocjonalne podejście do polityki. Od tamtej pory obserwuję jego działalność i utwierdzam się w przekonaniu, że to człowiek, który kieruje się emocjami, a nie chłodnym rozsądkiem.

Kaczyński, Lech– prezydent RP (2005-2010). Spotkałem go w Pałacu Prezydenckim, gdy wręczał mi nominację na honorowego patrona Muzeum Powstania Warszawskiego. Pewnego dnia dostałem zaproszenie od Kancelarii Prezydenta na uroczystość otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego. Na miejscu otrzymałem honorowe członkostwo rady muzeum. Mimo to uczestniczyłem w życiu Muzeum rzadko i symbolicznie, głównie ze względu na mój krytyczny stosunek do Powstania Warszawskiego. Tak jak generał Anders, generał Sosnkowski i generał Kukiel, uważałem, że Powstanie nie miało szans powodzenia i było tragiczną pomyłką.

Po wyjściu z ceremonii otwarcia gwałtownie zahamował przede mną młody cyklista i zapytał się, czy jestem Powstańcem. Gdy odpowiedziałem mu, że tak, zasalutował i powiedział, że w imieniu młodzieży polskiej dziękuję mi za Powstanie. Był to przykład jak Powstanie zostało wyidealizowane w społeczeństwie, zwłaszcza wśród polskiej młodzieży.

Karski, Jan– „Kurier z Warszawy”, profesor Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie. Pierwszy człowiek, który sporządził i przekazał raport Amerykanom o istnieniu Holokaustu. Amerykanie nie uznali jednak wiarygodności Karskiego i nie zdobyli się na żadne działania.

Poznałem go na lunchu w Georgetown podczas wystawy sztuki polskiej.

Rozmawialiśmy na temat stosunków międzynarodowych, które wykładał na swoim uniwersytecie. Widziałem się z Karskim jeszcze dwa razy w Waszyngtonie, ale nasze rozmowy były krótkie i kurtuazyjne. Jego książka pod tytułem Story of a Secret State zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Kołakowski, Leszek– filozof, publicysta. Poznaliśmy się, gdy po raz pierwszy odwiedziłem Polskę po 1956 roku. Zapoznał nas ze sobą na herbacie profesor Julian Hochfeld, jego intelektualny mentor. Zostawiłem wizytówkę Leszkowi i jakiś czas później dowiedziałem się, że został zwolniony z pracy w Uniwersytecie Warszawskim i znalazł stanowisko w Uniwersytecie w Montrealu na jeden rok. Przed rozpoczęciem nowej pracy chciał odwiedzić Oksford i ponownie się spotkać. Zorganizowałem mu świetne przyjęcie, które być może wpłynęło na jego decyzję podjęcia stanowiska Research Fellow w All Souls College po zakończeniu kadencji w Montrealu. W trakcie pobytu w Anglii napisał trzytomowe Główne nurty marksizmu. W Oksfordzie pogłębiliśmy naszą znajomość. Choć miałem do niego wielkie uznanie jako człowieka z charakterem i naukowca, nigdy nie staliśmy się prawdziwymi przyjaciółmi. Myślę, zastrzegając, że są to tylko moje przypuszczenia, że mój udział w AK i Powstaniu Warszawskim były w jego oczach wyrazami nacjonalizmu, który potępiał. Choć w Polsce jest cenionym filozofem, w Oksfordzie był znany jako eseista.

Komorowski, Bronisław– prezydent RP (2010-2015). Prowadził kampanię prezydencką w Anglii, szukał wyborców wśród polskich studentów. Spotkaliśmy się w LSE, jego sekretarz był absolwentem Szkoły Liderów, dlatego pozostawaliśmy w ścisłym kontakcie. Trochę naiwnie w mojej opinii twierdził, że emigranci po ukończeniu studiów wrócą do Polski. W Anglii był na nich wielki popyt, dostawali lepszą pracę i warunki życia. Jako Marszałek przyjmował kolejne roczniki uczestników Szkoły Liderów. Podczas urzędowania spotkał się ze mną w 25. rocznicę Okrągłego Stołu, żeby odznaczyć mnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Prezydent, wręczając mi order, powiedział „Pan wychował tylu wspaniałych Liderów, dziękuję”.

Kwaśniewski, Aleksander– prezydent RP (1995-2005). Spotkaliśmy się na początku jego kariery, gdy był jeszcze Ministrem Sportu i zaprosił mnie i kolegów z Oksfordu na międzynarodowy mecz piłki nożnej w Warszawie. Z okazji moich 80. urodzin przesłał mi bukiet czerwonych róż. Pamiętam, jak stałem przy drzwiach siedziby Fundacji Batorego, gdzie odbywało się moje przyjęcie urodzinowe, gdy nagle podszedł do mnie kurier i zapytał się, czy znam Zbigniewa Pełczyńskiego. Odpowiedziałem, że to ja, we własnej osobie. Kurier zaś powiedział, że przynosi mi podarunek od prezydenta.

Uważam, że sprawował urząd prezydenta bardzo sprawnie. Gdy upłynęła jego kadencja, spotkaliśmy się parę razy w Anglii na kongresach studenckich.

L

M

Macmillan, Harold– lider partii konserwatywnej, premier Wielkiej Brytanii (1957-1963), kanclerz Uniwersytetu w Oksfordzie, wizytator Pembroke College (nominalna średniowieczna funkcja). Rektor McCallum zapoznał mnie z nim przy okazji otwarcia nowego dziedzińca koledżowego. Niestety nasza rozmowa szła fatalnie. Po kilku minutach znudzony Macmillan wręczył mi kieliszek szampana i powiedział, że musi iść na chwilę do łazienki – „I must positively go and pee” – po czym już go na imprezie nie zobaczyłem.

Spał w moim apartamencie. Nie miałem chodniczka w łazience, więc położyłem czarny ręcznik, którego nigdy nie lubiłem. Później pokazywałem moim studentom ten ręcznik, tłumacząc, że leżał pod stopami premiera.

Szczególnie pamiętna była nasza kameralna kolacja z kolejnym rektorem Pembroke sir Georgem Pickeringem, podczas której wynurzył się temat romansu Johna Profumo, ministra obrony, z panną Christine Keeler, która miała już na koncie romans z sowieckim attaché wojskowym.

Profumo zapytany oficjalnie w Izbie Gmin skłamał, że romans nie miał miejsca.

Macmillan, skomentował cały incydent w naszej rozmowie: „Co miałem zrobić? Wierzyłem mu, bo uważałem go za dżentelmena, a dżentelmeni nigdy nie kłamią”.

Kolejne pamiętne spotkanie również odbyło się w Pembroke po kolacji, gdzie siedzieliśmy obok siebie w Senior Common Room. Gdy dowiedział się o moim udziale w ruchu oporu i Powstaniu Warszawskim Macmillan zapytał mnie, jak znalazłem się w Wielkiej Brytanii. Opowiedział mi o swoim spotkaniu z generałem Andersem we Włoszech.

Jego zadaniem jako przedstawiciela rządu Wielkiej Brytanii było przekazać wiadomość generałowi Andersowi o tym, że Wielka Trójka zgodziła się na oddanie Ziem Wschodnich ZSRR po wojnie. Macmillan powiedział „to była moja najtrudniejsza rozmowa w życiu, ponieważ wiedziałem, że większość żołnierzy Andersa pochodzi z Kresów Wschodnich i nie będzie mogła wrócić do wolnej Polski. Anders był głęboko wzburzony. W pewnym momencie usłyszałem hałas czołgów i przypomniałem sobie, że pałacyk we Włoszech, w którym obaj rozmawialiśmy jest otoczony polskim wojskiem. Przez chwilę myślałem, że Anders weźmie mnie jako zakładnika i w ten sposób zmusi rząd Wielkiej Brytanii do zmiany stanowiska”.

Ostatni raz się spotkaliśmy na kolacji gdzie zapytany przez rektora kto ma obok niego usiąść wskazał mnie nazywając swoim przyjacielem „Pelczynski of course, my old friend”.

Major, John– lider partii konserwatywnej, premier Wielkiej Brytanii (1990-1997). Zaprosił mnie i Denise na obiad w swojej rezydencji na Downing Street z okazji wizyty prezydenta Lecha Wałęsy w Polsce. Denise siedziała obok kapelana prezydenta Wałęsy i prowadziła ożywioną rozmowę w dwóch różnych językach – po łacinie i po włosku.

Mazowiecki, Tadeusz– działacz Solidarności, premier RP (1989-1991). Poznałem go, gdy był jeszcze związany z katolicką, a zarazem prokomunistyczną organizacją Pax i wydawał eseje. W esejach tych, które mi wręczył, doszukiwał się punktów wspólnych między marksizmem i katolicyzmem. Wydawało mi się to wtedy na tyle absurdalne, że nawet nie wdawałem się z nim w polemikę na ten temat. Nie byłem chrześcijaninem, ale służbowo wykładałem naukę społeczną katolicyzmu na uniwersytecie.

Gdy zapytałem go później o to, dlaczego w Polsce nigdy nie powstała partia chadecka, powiedział, że w takim środowisku nie byłoby miejsca dla Geremka lub Michnika. Nazwał to „solidarnością z kolegami z Solidarności”.

Przez kilka lat wynajmowaliśmy obok siebie gabinety w Warszawie i spotykaliśmy się na kawie i herbacie. Nigdy jednak nie rozmawialiśmy o polityce, być może wyczuwając fundamentalną różnicę poglądów. Myślę, że Mazowiecki zrobił ogromny błąd polityczny, gdy odrzucił propozycję Wałęsy do zostania premierem. Mazowiecki mógłby przynieść tylko same korzyści Polsce. Później kilkakrotnie był gościem Szkoły Liderów i wręczał absolwentom dyplomy z ciekawymi politycznymi komentarzami.

Murdoch, Iris– wykładowczyni filozofii na Uniwersytecie w Oksfordzie, autorka powieści. W mojej opinii filozofia nadała ciekawy i głęboki wymiar dla jej książek. Spotykaliśmy się przy służbowych okazjach. Pamiętam, że interesowała się Polską, ponieważ jej pierwsza powieść była o dwóch polskich braciach zakochanych w tej samej kobiecie. Gratulowałem jej, gdy wyszła za mąż za Johna Bailey’a. Zaprosili mnie z moją żoną na kolację. Denise uwielbiała jej powieści, więc rozmowy toczyły się głównie na temat tego, skąd Murdoch czerpie inspiracje. Iris bardzo interesowała się moim pochodzeniem i przeżyciami wojennymi, choć polskie wątki nie pojawiły się w jej późniejszych powieściach. Jej choroba Alzheimera i śmierć sprawiły mi wielki smutek. 

N

O

Orbán, Viktor– założyciel i lider niezależnej partii węgierskiej Fidesz (od 1993). Jej ideologia była początkowo liberalno-demokratyczna, ale stopniowo przesuwała się w prawo i obecnie Orban, mając ogromne poparcie w parlamencie, jest niemal dyktatorem.

Poznałem go gdy był kandydatem na jednoroczne stypendium doktoranckie w Oksfordzie, ufundowane przez Georga Sorosa. Rozmowa kwalifikacyjna w Budapeszcie wypadła mu świetnie. Gdy powiedział, że chce pisać doktorat na temat historii społeczeństwa obywatelskiego w Anglii, postanowiłem być jego opiekunem i przyjąć go do Pembroke College. Gdy tylko znalazł się w Oksfordzie, ostrzegł mnie, że jako lider partii będzie musiał opuścić Oksford i wziąć udział w wyborach jeśli komuniści uruchomią wczesne wybory. Tak się stało i Orban opuścił Oksford na końcu trymestru zimowego. Gdy poszedłem się z nim pożegnać, znalazłem go leżącego na materacu z żoną i dzieckiem. Ten obraz utkwił mi w pamięci. Ciekawa kariera, od piżamy w moim koledżu do dyktatora. Gdy wybory zostały rozpisane, wyjechałem z żoną Denise i grupą sympatyków do Budapesztu, aby kibicować opozycji antykomunistycznej, w tym Orbánowi. Razem z żonami zjedliśmy kolację na wieczór przed wyborami, po czym towarzyszyłem mu w drodze do lokalnej szkoły, gdzie znajdował się punkt wyborczy. Angielska delegacja spędziła wieczór w ciasnym biurze Fideszu, ciesząc się z wygranych wyborów. Nasze następne spotkanie odbyło się już w jego kancelarii w parlamencie, gdy został premierem. Wspomniał, że został zaproszony na spotkanie z prezydentem Clintonem, ale nie wiedział, jak zacząć z nim rozmowę. Radziłem mu, żeby po prostu powiedział, że obaj są moimi studentami i wręczył list wprowadzający. Był tym niesłychanie podekscytowany i czołowa gazeta węgierska opublikowała na temat tego spotkania artykuł ze zdjęciem Orbána wręczającego list wprowadzający dla Clintona. Z wdzięczności zostałem zaproszony na uczestnictwo rządowej delegacji węgierskiej gdy leciała do Brukseli na uroczystość przyjęcia Węgier i innych postkomunistycznych państw do NATO. Na zakończenie pobytu Orbán zaprosił mnie, mojego przyjaciela Marka Matraszka i kilka innych osób na kolację, która miała odbyć się w najlepszej belgijskiej restauracji Grand Palace. Orban powiedział, że zaprosił nas, gdyż wszyscy odegraliśmy ważną rolę w jego życiu i chciał nam za to w ten sposób podziękować. To było nasze ostatnie spotkanie i myślę, że następne byłoby niesłychanie żenujące ze względu na zmianę polityczną Orbána w stronę autorytaryzmu.

P

Pełczyński, Tadeusz– generał AK, który zadecydował o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego. Spotkaliśmy się w Londynie na obchodach 25-lecia powstania pułku Baszta. Gdy uścisnęliśmy sobie dłoń, powiedział, że słyszał o mnie dużo pozytywnych rzeczy. Później spotkaliśmy się w Londynie na moim wykładzie na temat aktualnych przemian politycznych w Polsce. Na końcu generał podszedł do mnie i pogratulował mi świetnego wystąpienia. Jakiś czas potem doniesiono mu, że w artykule na temat Katynia opublikowanego w Anglii wyraziłem się zbyt „ogólnikowo” na temat tego kto mógł dokonać zbrodni. Generał napisał krótki list do redakcji gazety emigracyjnej w Londynie.

„W związku z nazwiskiem Pana Pełczyńskiego z Oksfordu, które pojawiło się na stronach Waszego pisma, oświadczam, że nie jest członkiem mojej rodziny”.

Pinter, Harold– czołowy angielski dramaturg, Noblista. Poznałem go na spotkaniu promującym biografię ojca Georga Sorosa pod tytułem Maskarada. Zaczęliśmy dyskutować o amerykańskiej polityce. Gdy dowiedział się, że byłem tutorem Billa Clintona, bardzo się ożywił i starał się mnie przekonać, że nie powinienem mieć pozytywnego zdania o swoim byłym uczniu. Wręczył mi wizytówkę na pożegnanie. Gdy zadzwoniłem, zaprosił mnie na lunch we włoskiej restauracji. Spotkaliśmy się tam chyba cztery razy, rozmawiając głównie o moich wojennych perypetiach w Polsce. Przesłał mi egzemplarz swojego przemówienia, które wygłosił gdy otrzymał Nobla. Pod koniec jego życia próbowaliśmy się umówić na spotkanie we czwórkę z żonami. Moja żona uwielbiała biografię jego żony, Antonii Fraser. Pinter powiedział, że postara się znaleźć wolny wieczór, choć jest to często trudne. Później nastąpiła cisza. Wysłałem mu życzenia świąteczne i noworoczne i w odpowiedzi dostałem krótką pocztówkę „Dear Zbig, thank you for your Christmas wishes, I am afraid we have to postpone our plans, I have been diagnosed with a cancer of the throat”. Harold umarł kilka lat później, w 2008 roku.

Miałem zamiar wysłać mu szkic mojej sztuki pod tytułem „Gdy psy szczekają”, opartej na przygodzie żydowskiego profesora ukrywającego się na polskiej wsi z prośbą oceny, ale niestety nie zdążyłem.

Q

R

Rakowski, Mieczysław– redaktor popularnego pisma partyjnego Polityka, premier PRL (1988–1989), ostatni sekretarz KC PZPR. Chętnie spotykał się z ludźmi z zagranicy i odpowiadał na ich pytania o Polsce, w miarę obiektywnie. Partia pozwoliła mu prowadzić niezależny tygodnik, ponieważ robił dobrą propagandę dla partii za granicą w przekonujący, liberalny sposób.

Pamiętam jedno z naszych bardzo ciekawych spotkań w 1970 roku. Gdy Edward Gierek został sekretarzem PZPR, poprosiłem Rakowskiego o wywiad. Zapytałem, czy nie sądzi, że nowy sekretarz może być zapowiedzią liberalnych zmian w partii, skoro urodził się i wychował we Francji, a więc nie miał typowego sowieckiego pochodzenia. Rakowski spojrzał na mnie ze smutkiem „nie będzie żadnych zmian za mojego życia, ani za życia mojego syna, który jest teraz studentem, być może będą zmiany za życia jego syna”. Ten sam człowiek został ostatnim sekretarzem PZPR i wyprowadził sztandar PZPR, stając się tym samym symbolem końca komunizmu w Polsce.

Rokita, Jan– polski opozycjonista w czasach PRLu. Jest dla mnie postacią niemal tragiczną. Gdy premier Suchocka mianowała go szefem urzędu Rady Ministrów, zaprosił mnie jako swego głównego doradcę do zespołu, który powołał. Był przekonany, że struktura państwa, a przede wszystkim część wykonawcza wymaga całkowitej rekonstrukcji. Po długich cotygodniowych spotkaniach jego zespołu, na które przylatywałem z Oksfordu, udało mi się przekonać Rokitę, że zmodyfikowany system brytyjski będzie najbardziej odpowiedni dla Polski. Był mi za to bardzo wdzięczny i kilkukrotnie podkreślał ważność reform, które mu doradzałem. Był bardzo stanowczy, o błyskotliwym umyśle, który w sekundy łapał istotę rządowych instytucji brytyjskich.

Tragedią było to, że kiedy reformy były już gotowe i ponad sto komunistycznych ustaw zostało odwołanych, znowelizowanych lub zastąpionych, prezydent Wałęsa, moim zdaniem, zupełnie bezsensownie rozwiązał parlament i spowodował powrót komunistów do władzy. Niektóre z naszych reform zostały przejęte przez rząd premiera Pawlaka, ale większość upadła. Do tej pory można powiedzieć, że władza wykonawcza w Polsce ma dużo znamion komunizmu. Miałem kontrakt z rządem polskim o spędzenie kolejnego roku na wprowadzaniu reform, ale niestety do tego już nie doszło.

Żałuję, że od czasu serii porażek wizerunkowych i utraty członkostwa w Platformie Obywatelskiej w 2013 roku nie znalazł właściwego miejsca w polskiej polityce.

S

Sikorski, Radosław– Minister Spraw Zagranicznych RP (2007–2014). Twierdził, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza mnie. Gdy Sikorski ukończył maturę w Bydgoszczy, wyleciał do Anglii szukać pracy. Właściciel mieszkania w Anglii zadzwonił do mnie i powiedział, że wynajmuje mieszkanie dla ciekawego młodego Polaka. Ponoć zadeklarował się jako uchodźca polityczny, bo obawiał się aresztowania za publikacje w opozycyjnej gazetce w Bydgoszczy. Dostał azyl polityczny. Chciał studiować prawo, ale jego przyjaciel przekonał, żeby sprawdził kierunek PPE w Oksfordzie. Sikorski miał olbrzymią ilość szczęścia. Moi koledzy z PPE powiedzieli, że właśnie akurat zwolniło się miejsce na tym kierunku. Na rozmowie kwalifikacyjnej zrobił świetne wrażenie. W trakcie jego nauki rozrabiał w Oksfordzie i podobno puścił kaczkę, że jest spokrewniony z generałem Sikorskim. Dzięki temu dostał się do grona prestiżowych studentów uniwersytetu. W ramach inicjacji członkowie Bullingdon Club zdemolowali mu pokój w koledżu. Pisał bardzo dobre wypracowania, ale na drugim roku wyjechałem za granicę. Zabrał się do pisania artykułów politycznych i opuścił się w studiach. Kiedy wróciłem, pomogłem mu nadrobić materiał, dawałem mu dodatkowe ćwiczenia i zajęcia. Spotkał Ruperta Murdocha, który chciał kupić telewizję w Polsce i Sikorski pracował u niego, dostając sowitą pensję. Dzięki kontaktom w pracy poznał kogoś z nowopowstających partii i dostał się do gabinetu cieni w rządzie Olszewskiego jako specjalista od stosunków międzynarodowych. Po objęciu przez Sikorskiego teki ministra Gazeta Wyborcza skrytykowała go, że w trakcie studiów był hultajem i ledwo zdał ostateczny egzamin. Poprosił mnie o wysłanie do GW listu  rekomendującego go. Redakcja udostępniła na czwartej stronie wydania mój list, a na pierwszej zbiór plotek o Sikorskim. Jeden z polityków PiSu napisał, że to skandal, że Sikorski reprezentuje Polskę, mając tylko licencjat. Znowu zainterweniowałem i powiedziałem, że nie można porównywać edukacji w Oksfordzie do edukacji w Polsce.

Wiele lat wcześniej, kiedy powstał rząd Mazowieckiego, poleciałem do Polski, żeby zobaczyć jak wygląda układ sił politycznych. Spotkałem Radka na ulicy i poszliśmy napić się razem herbaty w klubie na tyle ambasady Stanów Zjednoczonych. Dyskutowaliśmy przez wiele godzin i Sikorski skomentował sytuację polityczną w Polsce twierdząc, że komuniści tylko chwilowo odeszli od władzy i niedługo ją odzyskają. Był przekonany, że Polskę może uratować tylko państwo podziemne i ja jako członek Armii Krajowej byłbym jego ważnym elementem. Zapytałem go, czy zwariował. Później Sikorski nabrał daleko lepszego pojęcia o sytuacji politycznej w Polsce.

Soros, George (György)– multimiliarder, filantrop, działacz polityczno-społeczny. Poznaliśmy się w Oksfordzie na przyjęciu, które zorganizował mój kolega, wykładowca filozofii w Balliol College, który chciał go zapoznać z Oksfordzkim Programem Gościnności stworzonym przeze mnie. Soros powiedział, że planuje założenie niezależnej Fundacji na Węgrzech i chciałby, żeby miała Oksfordzki program. Pół roku później skontaktował się ze mną i powiedział, że komuniści przystąpili na jego warunki i przyjęli pomysł rozpoczęcia wymian studenckich. Soros zaproponował jednoroczne stypendia dla węgierskich doktorantów, ale ponieważ nie wyraziłem względem nich entuzjazmu, zaoferował układ. „Za każdego Węgra który pójdzie do Oksfordu pokryję koszt stypendium jednego Polaka”. Zgodziłem się. Soros był zaproszony na spotkanie z pierwszą mieszaną grupą i rozmawiał zarówno z Węgrami, jak i Polakami. Gdy wychodziliśmy z pokoju, klepnął mnie po plecach i powiedział „Congratulations Zbig, this is the best thing I have ever done with my money so far”. W następnej grupie węgierskich stypendystów był Wiktor Orban. Moja współpraca z Sorosem trwała przez kilka lat, zabrał mnie ze sobą na wizytę w Moskwie, gdzie negocjował otwarcie drugiej fundacji, a później na wyprawę do Rumunii, gdzie starał się wznowić przedwojenną uczelnię w języku węgierskim. Aby wywrzeć presję na rząd rumuński, Soros zdecydował się objechać rumuńskie uniwersytety i przedstawić mnie jako organizatora rumuńskiego programu w Oksfordzie. W Bukareszcie pojawił się mały, biały samolot Cesna z dwoma austriackimi pilotami, z którymi podróżowaliśmy niemal przez tydzień, ale niestety bez rewelacji. Ostatni raz widziałem się z Sorosem w Nowym Jorku, gdy pojechałem z rektorem mojego koledżu Gilesem Hendersonem, aby zbierać fundusze na stanowisko w Pembroke College nazwane moim imieniem. Soros zaprosił mnie i moją żonę Denise do parku Avenue i zorganizował przyjęcie dla potencjalnych donatorów. Było to dzień przed przewrotem politycznym w Związku Radzieckim i razem z Denise oglądaliśmy w telewizji walkę Jelcyna z jego przeciwnikami.

Suchocka, Hanna– profesor prawa konstytucyjnego na UAM w Poznaniu, premier RP (1992-1993). Gdy dowiedziała się, że jest kandydatką na premiera, rozpłakała się z wrażenia. Sprawowała władzę opierając się na pomocy trzech osób: Jana Rokity, Bronisława Geremka i Tadeusza Syryjczyka. Gdy próbowałem zainteresować ją moimi pomysłami reform, odpowiedziała krótko: „Te sprawy należą do Janka Rokity”. Kiedy spotkałem ją w Warszawie w Urzędzie Rady Ministrów, żartobliwie zaoferowałem, że będę brał jej jamniki na spacer do Alei Ujazdowskich, ale odpowiedziała, że od jamników są żołnierze, natomiast potrzebuje towarzystwa w głównej loży w Teatrze Narodowym. Udało nam się zobaczyć wspólnie kilka sztuk. Pewnego wieczoru, gdy komisja Rokity kończyła pracę późnym wieczorem, zaprosiliśmy ją na kolację. Odpowiedziała, że nie ma ochoty wychodzić na miasto, ale chętnie ugotuje nam kolację w kuchni biurowej. Nie pamiętam, co to było dokładnie, ale było bardzo smaczne. Naszym szczególnym spotkaniem była jej wizyta w Oksfordzie zainicjowana przeze mnie. Wygłosiła do ogromnej publiczności mowę w Sheldonian Theatre, historycznej auli używanej w czasie najważniejszych uroczystości uniwersyteckich, a jednocześnie sali koncertowej wyposażonej w organy, na których grał m.in. Joseph Haydn. Potem była uroczysta kolacja w Pembroke z udziałem elity akademickiej Oksfordu, na której rektor koledżu, sir Roger Banister, wręczył premier Suchockiej rycinę z XVII wieku. Może do tej pory wisi gdzieś w jej mieszkaniu w Warszawie.

T

Tolkien, John Ronald Reuel– profesor Uniwersytetu w Oksfordzie (1925-1945), autor Hobbita i Władcy Pierścieni. Podczas jego pobytu Pembroke napisał Hobbita, choć jego sława literacka wiąże się z Merton College gdzie został profesorem literatury angielskiej i napisał Władcę Pierścieni. Poznaliśmy się na gościnnej kolacji w Pembroke College, ale nasza przyjaźń, jeśli mogę tak określić, zaczęła się gdy ja wykładałem w Merton College jako drugi etat tutoringu. Chodziłem tam czasem na posiłki i spotykałem Tolkiena prawie za każdym razem. Jednego dnia po lunchu zasugerował, żebyśmy poszli na spacer po rozległym ogrodzie i tak zaczęła się seria naszych długich spacerów. Nie pamiętam, abyśmy kiedyś omawiali problemy języka anglosaskiego lub literatury. Rozmowy toczyły się zawsze wokół Polski, katolicyzmu i komunizmu.

Jak większość katolickich Anglików Tolkien miał uznanie dla Polski, która nigdy nie odstąpiła od wiary pomimo zaborów i prześladowań. Zawsze mogłem przywieźć mu najświeższe wiadomości na ten temat. Był zafascynowany względną tolerancją reżimu komunistycznego wobec Kościoła, podczas gdy zachód miał opinię komunizmu jako totalitaryzmu absolutnego.

Pod koniec 1972 roku powiedział mi, że Hobbit i parę innych utworów zostało przetłumaczone na język polski i dostał za to wynagrodzenie w złotówkach. Nie wiedział zupełnie co z tym zrobić, więc poradziłem mu, żeby wysłał swojego wnuka do Zakopanego na narty. Powiedział również, że ma autorskie egzemplarze tłumaczeń i chętnie zaoferuje mi komplet. Niestety byłem umówiony na tutorial i powiedziałem, że musimy odłożyć to na inny dzień. Powiedział, że nic nie szkodzi i, że książki będą czekały na mnie w jego biurze. Niestety sprawa potoczyła się inaczej. Po zakończeniu letniego trymestru Tolkien wyjechał z Oksfordu na urlop i zmarł. Po jego śmierci dostałem komplet tłumaczeń od jego syna, który wykładał w Oksfordzie. Tolkien nigdy nie chciał, abym towarzyszył mu dalej niż do furtki ogrodu botanicznego w Merton College. Powiedział, że ma kilka ulubionych drzew, pod którymi woli kontemplować samotnie. Czytając później jego dzieła zdałem sobie sprawę jak wielką rolę odgrywa w nich natura, którą stworzył inspirując się oksfordzkimi ogrodami.

U

V

W

Walicki, Andrzej– pierwszy raz poznałem go w Polsce gdy był doktorantem w Akademii Nauk, ale zaprzyjaźniliśmy się kilka lat później gdy byliśmy gościnnymi profesorami w Narodowym Uniwersytecie Australijskim w Canberze. Miał samochód i dzięki niemu zapoznałem się z fauną i florą Australii. Później wielokrotnie go odwiedzałem, gdy został profesorem na uniwersytecie w Notre Dame w USA, a następnie w Warszawie, gdy był już na emeryturze. Andrzej był światowej sławy historykiem Polski i Rosji XIX i XX wieku, zaś jego oksfordzki przyjaciel Sir Isaiah Berlin cenił go ogromnie za znajomość, jak i również miłość do klasycznej literatury rosyjskiej. Przyczyniłem się do jego reputacji, ponieważ przekonałem go, żeby napisał esej o koncepcji wolności Marksa do zbioru esejów współredagowanego przeze mnie (Conceptions of Liberty in Political Philosophy, ed. Pełczyński & Gray, 1984), po czym rozbudował go w kompletną monografię (Marxism and the Leap to the Kingdom of Freedom: The Rise and Fall of the Communist Utopia, 1995). Jego dorobek naukowy, zarówno ilościowo, jak i jakościowo przewyższa dorobek któregokolwiek z naukowców, jakiego poznałem w swoim życiu.

Wałęsa, Lech– lider Solidarności, prezydent RP (1990-1995). Lider strajków w Stoczni Gdańskiej, które przekształciły się później w Solidarność. Wałęsę poznałem w siedzibie Solidarności nad Bałtykiem. Miałem dla niego do przekazania wiadomość od brytyjskiego związku zawodowego, który poprosił mnie o rozeznanie się w sytuacji i zapytanie, czego tworzący się związek zawodowy najbardziej potrzebuje. Wałęsę polecił mi Mazowiecki i Geremek, ale niestety spotkanie było rozczarowujące. Wałęsa wykręcał się od zabrania stanowiska i skierował mnie do jego asystenta, gdańskiego studenta, który wytłumaczył mi, że Solidarność pracuje pod niesamowitym napięciem w dynamicznej sytuacji i nie jest w stanie planować niczego na dłuższą metę.

Drugi raz spotkaliśmy się w Warszawie na obchodach z okazji zalegalizowania Solidarności. Był na nich również Soros. Geremek poprosił mnie, abym przedstawił Sorosa Wałęsie i wytłumaczył jak bardzo to ważna postać i jak może pomóc finansowo Solidarności. Niestety Wałęsa absolutnie nie interesowały osoba Sorosa i zupełnie go zignorował.

Nasze ostatnie spotkanie było w Belwederze z okazji 10. rocznicy założenia Hospitality Scheme. Uścisnęliśmy sobie dłoń, po czym Wałęsa wygłosił bardzo inteligentną prelekcję na temat solidarności ludzi pracy i nauki. Podczas pierwszego spotkania zauważyłem wielką elastyczność polityczną Wałęsy. Po rozmowie z rządem chciał zaproponować delegatom regionalnym pracujące soboty, ale kiedy zaczęli wyrażać ostry opór wycofał się z pomysłu i poparł ich stronę.

Udzieliłem komentarza dla BBC na temat postawy Wałęsy. Wieści dotarły do niego i usłyszałem jak skarży się, że jakiś zagraniczny dziennikarz kłamie i rozpowiada, że Wałęsa wycofuje się ze swoich poglądów. Twierdził, że nigdy nie zmienił swoich przekonań.

X

Kolacja z tajemniczym mężczyzną. W lecie 1941 roku przyjaciółka mojej matki Lidia Butelewicz żona majora Butelewicza, który służył w armii generała Andersa, zaprosiła moją matkę, mnie i mojego młodszego brata na kolację. Powiedziała, że na spotkaniu będzie również pewna bardzo znana postać, ale nie zdradzi jej tożsamości i nie powinniśmy nikomu mówić o tym spotkaniu. Mgliście pamiętam, że tajemniczy gość miał czarne okulary i wełnianą czapkę naciągniętą na głowę. Zdaje mi się, że pytał mnie o tajne komplety. Jesienią tego samego roku Pani Butelewicz powiedziała, że tajemniczy gość zmarł i jest anonimowo pochowany na Powązkach. Był to marszałek Edward Rydz-Śmigły, jeden z dowódców Legionów Polskich, który po śmierci Marszałka Piłsudskiego został Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych. W 1941 roku uciekł z internowania w Rumunii do Polski, aby nawiązać kontakt z Armią Krajową, który okazał się bezskuteczny.

Y

Z

Erich von dem Bach-Zelewski– generał SS, dowódca Niemców podczas Powstania Warszawskiego. Gdy Powstanie miało się ku upadkowi, generał Monter zarządził ewakuację partyzantów do kanałów. Po paru godzinach błądzenia w ciemności i strachu Niemcy odkryli naszą obecność i zaczęli wrzucać granaty do studzienek. Pozostanie w ściekach oznaczało pewną śmierć. Razem z moimi dwoma towarzyszami broni postanowiliśmy, że wolimy wyjść na powierzchnię i zostać rozstrzelanymi niż zginąć jak szczury. Cudem natrafiliśmy na żołnierzy Wehrmachtu, którzy nas nie rozstrzelali tylko wzięli jako jeńców. Godzinę wcześniej generał Monter wynegocjował warunki kapitulacji, niestety wiadomość nie dotarła do wszystkich Niemców i część polskich żołnierzy zabijano po wyjściu z kanałów. Tych którzy przeżyli zaprowadzono na fort mokotowski. Tam właśnie Erich von dem Bach-Zelewski oświadczył, że niemieccy żołnierze szanują Polaków za waleczność i nie zabije ich, tylko weźmie w niewolę jak prawdziwych żołnierzy. Chwilę później dodał, że teraz zostanie podana zupa grochowa. Na placu pojawiła się ciężarówka oraz niemieckie sanitariuszki, które zaczęły wydawać posiłek. Do dzisiaj pamiętam jej smak. Musicie wiedzieć, że nie jadłem wtedy przez kilka dni i to było najbardziej wykwintne danie, jakie w życiu spożyłem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s